„Samozwańczy coach” i inne mity o coachingu

11 czerwca, 2024
pexels-karatara-278139-931317-1280x960.jpg

Czasem mam wrażenie, że z coachingiem w Polsce jest jak z piłką nożną. Chyba każdy ma swoje zdanie oraz czuje się sędzią i komentatorem, choć nie każdy przecież się zna. 🙂

Krąży więc sporo opinii samozwańczych ekspertów. I gdy piętnują one „samozwańczych coachów” i owczy pęd na poppsychologię, ale równocześnie precyzyjnie tłumaczą, jak wygląda profesjonalny coaching, to jak najbardziej w porządku.

Ale gdy powiela się mity i wrzuca się tę metodę rozwoju do jednego worka z „manifestacjami czy innymi ustawieniami” – to już dużo gorzej. Przestaje mnie też już dziwić, gdy w rankingu najgorzej ocenianych zawodów (patrz: „Ranking prestiżu zawodów i specjalności 2024” SW Research) ląduje taki twór jak „Trener biznesu/coach” (sic! takie połączenie)…

Jest więc kilka popularnych mitów, z którymi trzeba się rozprawiać. Zwłaszcza że szkoda tracić potencjał tej metody rozwoju, rozwiązywania problemów i podejmowania decyzji w takich czasach jak dziś. W czasach VUCA, intensywnych zmian m.in. technologicznych, rozwoju AI, eliminacji pewnych stanowisk, konieczności reskillingu i zredefiniowania siebie na nowo.

Mit 1. „Jesteś zwycięzcą”, „Sky is the limit”, „Trzeba tylko chcieć” – na tym polega Coaching

„Mam ochotę rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady” – tak w memach wygląda sen i marzenie pracowników korporacji. Czy usłyszawszy więc taką deklarację Klienta Coach przybija piątkę i mówi „Musisz tylko tego chcieć”? No nie.

Jeśli przychodzisz z chęcią rzucenia wszystkiego do Coacha, to tak rzucone zdanie jest punktem startowym najpierw do przyjrzenia się sytuacji, w której jesteś. Do sprawdzenia, skąd ta motywacja, jaka jest obecnie rzeczywistość, w jakiej się znajdujesz, co jest dla Ciebie w niej obecnie najtrudniejsze. Nierzadko okazuje się, że po przyjrzeniu się wyłania się… tak naprawdę inny cel. I zamiast rzucić wszystko, decydujesz się jednak poćwiczyć w firmie… umiejętność radzenia sobie w konfliktowych sytuacjach w pracy i dać szansę prowadzonym projektom w pracy.

Zamiast fraz „super! wyjdź ze swojej strefy komfortu”, „jesteś zwycięzcą” i „sky is the limit”, „wystarczy, że zamanifestujesz sobie zmianę”, „to proste! afirmuj” – usłyszysz raczej sporo pytań. Coaching nie jest więc metodą dla każdego. Takie podejście wymusza autorefleksję. To wymusza poniekąd branie odpowiedzialności za swoje życie i samodzielne podejmowanie decyzji. To wymusza urealnianie planów i działanie. Jeśli więc szukasz prostych recept czy motywujących fraz, prawdziwie profesjonalny coaching Ci tego nie da.

Mit 2. Coaching to jakiś tajemniczy „bullshit” – dziwne / abstrakcyjne / tajne techniki

W kilku przekrojowych tekstach coaching znajdował się tuż obok metod takich jak… np. manifestacje finansów, manifestacje obfitości, transformacja energii seksualnej po wcześniejszych związkach czy ustawienia Hellingera.

Tymczasem w tych popularniejszych i sprawdzonych narzędziach coachingowych sporo jest przecież z procesowego, biznesowego, logicznego, racjonalnego i opartego o frameworki myślenia. Tak jak w życiu zawodowym, tak i w życiu prywatnym sporo pomaga porządkowanie myśli i metodyczne podejście krok do kroku do działania:

  • analiza jakiegoś problemu, identyfikacja przyczyn, identyfikacja emocji towarzyszących,
  • przygotowanie zestawu rozwiązań, analiza opcji do wyboru i podejmowanie decyzji
  • realizacja konkretnego celu / projektu
  • optymalizacja konkretnego procesu
  • zarządzanie zmianą

Proces coachingowy powinien mieć cel – wszak chodzi o to, żeby spotkania przyniosły jakiś pożądany rezultat. Czymże różni się to więc np. od zarządzania projektem (mającym swój zakres, czas, koszt, określony rezultat itd.) czy od optymalizacji jakiegoś procesu? Tak jak w biznesie nie zrealizujesz projektów bez konkretnego metodycznego podejścia, tak samo w projektach z życia prywatnego nie zajedziesz daleko na kursie z manifestacji… I coach będzie efektywnie prowadził Cię przez proces coachingowy strukturą rozmowy i mocnymi pytaniami, a nie prostymi receptami na szczęście. (Takie podejście akurat mocno również rezonuje ze mną i jest to także mój styl pracy coachingowej).

W dużym skrócie: definiujemy potrzebę, ustalamy, co chcemy uzyskać, analizujemy spodziewane zyski i straty z poprowadzenia projektu, analizujemy otoczenie wewnętrzne i zewnętrzne. Ustalamy koszt, zakres, jakość projektu. Przygotowujemy plan. Analizujemy ryzyka po drodze i przygotowujemy sposób zarządzania nimi, urealniamy plan. Przygotowujemy ewaluację projektu. Itp. itd.

W profesjonalnym procesie coachingowym da się pracować procesowo i z podejściem również używanym w biznesie, np. analiza SWOT, techniki podejmowania decyzji (np. Strategia Maksymalizacji Addytywnej Użyteczności – tylko brzmi skomplikowanie, ale tak naprawdę określemy sobie alternatywy wyboru, następnie określamy kryteria wyboru i nadajemy im wagi/ważność – oceniamy i porównujemy w ten sposób), metoda ustalania celów SMART, metody rozwiązywania problemów, krzywa zmiany LHH, brainstorm, metody zarządzania czasem, procesowy schemat rozmowy GROW (zapożyczony do biznesu właśnie z coachingu :)).

Czy są jakieś bardziej abstrakcyjne techniki? Może pojawić się przykładowo tajemniczo brzmiąca praca z perspektywą lub praca z metaforą. Na czym polega praca z perspektywą? Jest to po prostu zmiana perspektywy (najczęściej osoby lub czasu). Czyli np. pytanie w stylu „A co doradziłbyś innemu managerowi w takiej sytuacji?”. Pomaga to czasem spojrzeć innymi oczami na sytuację, złapać trochę empatii lub trochę dystansu do sytuacji. Przecież również do pracy w biznesie korzysta się czasem z technik „wchodzenia w skórę” innej osoby (tworzenie Map Empatii czy Buyer Person naszych Klientów w działaniach marketingowych czy poprawiających User Experience, Metoda Kapeluszy de Bono do uruchamiania twórczego myślenia).

Mit 3. Każdy może zostać Coachem.

Tę rzucaną w mediach na oślep łatkę „samozwańczy coach” należy weryfikować per osoba: wykształceniem, praktyką, opiniami Klientów, współpracą z firmami, akredytacją (np. EMCC, ICF, IC), godzinami odbytej superwizji, nazwiskami superwizorów itd. W szczególności w przypadku coachingu biznesowego jest to dość łatwo weryfikowalne, a weryfikacja przy nawiązywaniu współpracy jest wręcz w biznesie standardem. Takie podejście warte jest promowania także przy korzystaniu z usług coachingowych w obszarze życia prywatnego.

„Bycie coachem” to efekt wykształcenia konkretnych technik pracy na szkoleniach (najlepiej akredytowanych przez organizacje kształtujące profesjonalizm dyscypliny coachingowej w kraju i zagranicą), to efekt wyćwiczenia pewnych kompetencji (aktywne słuchanie, zadawanie dobrych i odkrywczych pytań), to również pilnowanie procesu, przestrzeganie pewnej etyki zawodowej, pokora i praca nad sobą.

Tu zapoznasz się z modelami kompetencji coacha:

Jeśli np. takie „aktywne słuchanie” brzmi jak banalna umiejętność wrodzona, to warto zatrzymać się na chwilę i przeanalizować na chłodno np. konflikty czy spotkania biznesowe. Jak duży udział jest w nich faktycznie uważnego słuchania? Jaką część stanowi ping-pong stanowisk wyrażanych przez obie strony? A jaką część stanowi faktyczne zadawanie pytań i próba wysłuchania i zrozumienia drugiej strony? Ile z tych pytań, to pytania otwarte (nie sugerujące?). Czy na pewno podczas czyjejś wypowiedzi słuchacz jest uważny, czy może raczej myśli nad swoją wypowiedzią i tylko czeka, aż osoba skończy, żeby wygłosić swoje stanowisko? Jak często w wypowiedziach pada doradzanie: „Słuchaj, zrób tak i tak”, „Ja bym na Twoim miejscu od razu zrobił X”.

Choć studia telewizyjne i debaty polityków z retorycznymi sztuczkami upowszechniają złe praktyki – to w dzisiejszych czasach zdecydowanie więcej i efektywniej można zdziałać, znając sztukę umiejętnego zadawania pytań i aktywnego słuchania. O tym, że można doskonale funkcjonować z nieświadomą niekompetencją w tym obszarze (patrz: model kompetencji Noela Burcha) świadczą np. zdania takie jak ostatnio akurat zasłyszane przeze mnie: „Ja staram się oddawać swoim pracownikom autonomię i nie sugerować im nic i po prostu zadawać pytania, aby sami podjęli decyzję. Ostatnio pytałam np. A może próbowałeś już zrobić XYZ?” (pytanie oczywiście uprzejme, aczkolwiek zamknięte i sugerujące wbrew intencji zadającego je managera).

Ta umiejętność to jedna z kluczowych kompetencji uczonych na dobrych studiach z akredytowanymi programami. Ja akurat wybrałam studia z Coachingu i Mentoringu na Uniwersytecie SWPS, bo miały w tamtym czasie w mojej opinii najbardziej rozbudowany program (300 godzin) i w kadrze wykładowców nie tylko czynnych Coachów, ale także psychologów i psychoterapeutów, którzy uczyli również ostrożności w dotykaniu psychologii. Wśród zajęć więc były takie elementy jak dynamiczna psychologia społeczna, teoria zmiany, przejawy zjawisk nieświadomych w grupie, zespole, organizacji (ujęcie psychodynamiczne, w którym specjalizuje się współprowadzące studia Laboratorium Psychoedukacji Zofii Milskiej-Wrzosińskiej), etyka. Na zajęciach mocno kładziono nacisk na obserwację siebie w procesie i na uświadamianie nas w kontekście mechanizmów przeniesienia, przeciwprzeniesienia, mechanizmów obronnych, ale przede wszystkim na to, aby nie „nakładać swojej agendy” na Coachee, nie nadinterpretować, nie domyślać się, nie projektować własnych przekonań/własnych interpretacji na Coachee.

Nauka wymaga tu więc sporej inwestycji czasu, środków, pokory i autorefleksji. Poziom kompetencji, wiedzy i doświadczenia po „weekendowym kursie” za „kilka stówek” są proste do zweryfikowania. Akredytowane przez Izbę Coachingu roczne podyplomowe studia na warszawskiej uczelni to więc 300 godzin inwestycji czasu i przeszło 20 000 zł. Praktykę należy superwizować – czyli konsultować z doświadczoną osobą, która innym okiem da nam feedback do warsztatu i etyki naszych działań podczas sesji. Jedna edycja superwizji grupowej to rok zjazdów i pracy pomiędzy zjazdami, ok. 50 godzin – ok. 2900 zł. Jedna godzina superwizji indywidualnej 1:1 to powiedzmy ok. 600 zł. Trening interpersonalny pozwalający uzyskać pełny wgląd w to, jak inni wpływają na nas, jakie emocje i reakcje uruchamiają oraz co uruchamiamy w innych – to np. 1700 zł za 5 dni procesu prowadzonego pod okiem eksperta (np. doświadczonego psychologa i psychoterapeuty, choć nie jest to warunek konieczny). Dalej są koszty i czas innych szkoleń poszerzających warsztat, np. studia coachingu grupowego i zespołowego to 7 miesięcy zjazdów i ponad 8000 zł, szkolenia z wykorzystania rozmaitych testów psychometrycznych i koszty licencji. Dalej koszty akredytacji, koszty godziny poświęcone na praktykę, na przygotowanie do superwizji i wiele więcej, wiele godzin po pracy i w trakcie weekendów itp. itd.

Tak jak PR swego czasu próbował walczyć ze zbitką „czarny PR”, tak organizacje promujące środowisko coachingowe powinny mocniej promować właściwe praktyki. Jakiś czas temu na Facebooku i LinkedInie widoczna była kampania edukacyjna „To nie jest coaching” – z pewnością cenna inicjatywa, klarowne i merytoryczne posty z grafikami o dobrych praktykach – trzeba więcej takiej komunikacji, cieszy mnie więc na razie, że Izba Coachingu wraz z European Mentoring & Coaching Council planują kolejną odsłonę kampanii. Ciekawa jestem jej rezultatów. Klienci, którzy w biznesie ostrożnie podchodzą do wydawania budżetów firmowych i weryfikowania zakupywanych usług, powinni działać podobnie, decydując się na tego typu współpracę dotyczącą obszaru prywatnego. Analiza, weryfikacja, konkrety – czyli wystrzegaj się powielania mitów i uważnie sprawdzaj swojego coacha 🙂 I nie mierz jedną miarą wszystkich coachów 🙂

 

Kilka linków:

  • Doliński, D. (2023, 8 czerwca). Prof. Dariusz Doliński o modzie na psychoterapię, ustawieniach hellingerowskich i pracy z traumą. Wysokie Obcasy. https://www.wysokieobcasy.pl/zyclepiej/7,181617,29418491,prof-dariusz-dolinski-o-modzie-na-psychoterapie-ustawieniach.html
  • Kowalczyk, Z., & Gutral, J. (2023, 8 maja). Pułapki psychowashingu. Pismo. Magazyn Opinii.  https://magazynpismo.pl/rzeczywistosc/studium/pulapki-psychowashingu-zuzanna-kowalczyk-joanna-gutral/
  • SW Research. (2024). Ranking prestiżowych i społecznie poważanych zawodów. https://swresearch.pl/ranking-zawodow
  • T. Tyszka (Red.), Psychologia decyzji (s. 157-180). Warszawa: PWN (tam jest m.in. strategia MAU)

 

 

by Izabela Bogus

Business Coach & Mentor. Manager z ponad 12-letnim doświadczeniem w zarządzaniu zespołami własnymi i projektowymi. Absolwentka m.in. Coachingu i Mentoringu na Uniwersytecie SWPS oraz Zarządzania Kapitałem Ludzkim na SGH.